
Próbowałam samej masy, bo czekolady nie jadam i są przepyszne! Znalazłam je na moim ulubionym blogu: http://mojewypieki.blox.pl/html . Szykowałam się kilka tygodni do ich zrobienia, ale w końcu postanowiłam się z nimi zmierzyć. Myślę, że tata będzie bardzo zadowolony, bo uwielbia kokos :) obawiałam się trochę tego przepisu, gdyż czytając komentarze zauważyłam, że było bardzo dużo problemów z ich wykonaniem (szczególnie z 'obczekoladowywaniem'). Robiłam z takiej samej proporcji, jak w przepisie, ale nie wyszło mi 25 kuleczek, tylko 15 dosyć sporych. Przepis 'niby-prosty' ugotuj, wymieszaj. I... tutaj zaczyna się zabawa :) czytałam w komentarzach na wspomnianym już blogu, że łatwiej formuje się kuleczki, jeśli zaraz po przygotowaniu masy włoży się ją na 10 minut do lodówki (ja jednak z natury niecierpliwa poradziłam sobie bez tego), oprócz tego podobno łatwiej formuje się je przez foliowy woreczek. Także przy czekoladzie należy uważać. Postaram się jak najbardziej przybliżyć przygotowanie, żeby poradzili sobie z nim nawet tacy amatorzy jak ja :)
Składniki:
-około 200-220g wiórków kokosowych
-100g śmietany 30% - kremówki
-70g cukru pudru
-70g masła
-2 tabliczki mlecznej czekolady (czyli 200g)
Przygotowanie:
Śmietanę wlać do garnuszka razem z masłem i podgrzewać aż masło się roztopi. W miseczce wymieszać cukier puder z wiórkami, dolać mieszaninę z garnuszka. Wymieszać, by powstała masa nadająca się do lepienia kulek. (opcjonalnie włożyć na chwilę do lodówki). Uformować kuleczki (ważne jest, by mocno ścisnąć masę- wtedy kuleczki będą zbite w środku i łatwiej będzie je obtaczać w czekoladzie) i wykładać je na talerz przykryty papierem do pieczenia. Wstawić na około 30-40 minut do lodówki, a potem na kolejne 20 minut do zamrażalnika.

Teraz następuje najciekawszy moment. W większym garnuszku gotujemy wodę. Kiedy doprowadzimy ją do wrzenia układamy na garnku większą miseczkę. Ważne, by dnem nie dotykała powierzchni wody. Wsypujemy połamaną na kosteczki czekoladę (około 10 kosteczek) i mieszamy aż się rozpuści. Kiedy masa staje się zbyt gęsta (konsystencja ma być lejąca) podnosimy na chwilę miseczkę, by czekolada trochę wyrównała temperaturę. Wyciągamy po 3 kuleczki z lodówki i wrzucamy po jednej do miseczki. Widelcem obtaczamy kuleczkę w polewie i przekładamy kuleczkę na wyłożony papierem talerz. Tak postępujemy z resztą kuleczek. Kiedy skończy się polewa- na nowo dodajemy czekolady i wyciągamy kolejne kuleczki. (robiłam tak dlatego, gdyż z zimnych kuleczek nie odlatują wiórki, które potem mogą przeszkadzać w obtaczaniu następnych bounty). Obtoczone kuleczki włożyłam do lodówki i tam już pozostały :)

Cóż, smacznego ;D